Władysławowo raczej nie trafia do czołówki rankingów na najpiękniejszy nadmorski kurort w Polsce, ale kilka ładnych widoczków spokojnie da się w mieście znaleźć. Zarówno typowo pocztówkowych, jak i okazji do zrobienia jakiejś zabawnej fotki. Tak czy inaczej, aparat fotograficzny i dużo miejsca na karcie/ klatek na taśmach to niezwykle przydatne, wręcz obowiązkowe akcesoria. Zresztą nie powinno być z tym żadnego problemu, skoro znane wszem i wobec hasło o “aparacie w każdym telefonie”, w ciągu paru lat w praktyce przybrało formę “telefonu w każdym aparacie”.

Naturalnie wakacyjny album znad morza powinien zawierać kilka ujęć z plaży. Cudowne wschody i zachody słońca, dzieci dokazujące na brzegu i w wodzie, kutry oraz statki przebijające się przez fale - tego rodzaju klimaty. W tym miejscu warto wspomnieć, że Władysławowo (i kilka sąsiadujących z nim miejscowości) znajduje się w obszarach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. To znakomita rekomendacja dla okolicznej przyrody. Komu zależy na prawdziwie dziewiczych terenach, powinien wybrać się na północno-zachodnie krańce Zatoki Puckiej, w okolice rezerwatu Słone Łąki. Ląd jest tu regularnie zalewany przez morze, co stwarza świetne warunki rozwoju rzadkim roślinom.

Pozostając w pasie brzegowym, wypadałoby docenić uroki nastrojowego portu rybackiego, pełnego barwnych łodzi i ludzi, a także latarni morskiej na Rozewiu. W tym wskazuje się drogę żeglarzom przynajmniej od XVI stulecia, o czym świadczą mapy z epoki. Początkowo były to tylko proste, za to gigantyczne ogniska. Współczesny kompleks składa się z dwóch wybudowanych w XIX wieku wież, oczywiście wielokrotnie przebudowywanych. Dziś świeci starsza z latarni, wysoka na 33 metry, co czyni z niej niezły punkt widokowy.

Jeszcze lepsze panoramy roztaczają się z ponad 60-metrowej wieży Domu Rybaka, służącego obecnie w przeważającej części jako miejski ratusz. Tarasy widokowe zbudowano dwa, na poziomie 45 i 63 m. Przy dobrej widoczności sięga się wzrokiem naprawdę daleko. Niektórych może zainteresować architektura samego budynku - socrealizm w czystej postaci. Niektórzy mieszkańcy uważają go za wizytówkę Władysławowa, inni najchętniej zrównaliby go z ziemią.

Są oczywiście sposoby, by wejść na wyższy pułap i zrobić jeszcze ciekawsze ujęcia z dalekiej perspektywy. Mowa rzecz jasna o lotach widokowych. Najprostszym rozwiązaniem będzie udanie się do Jastarni na małe polowe lotnisko… a raczej lądowisko, trzymając się właściwej terminologii. W trakcie sezonu wakacyjnego lata stąd parę maszyn (np. PZL 104 Wilga, Antonow An-2) zabierających pasażerów na podniebną przygodę. Znacznie trudniejsze dla amatorów fotografii będzie zapewne jednoczesne kierowanie paralotnią i polowanie na jak najlepsze zdjęcia. Niektórzy miłośnicy paraglidingu uważają pobliskie Chłapowo za lokalną mekkę nadbałtyckiego paralotniarstwa.

Całą serię wspaniałych zdjęć można wykonać odwiedzając władysławowski Ocean Park. Wystarczy nieco wysilić wyobraźnię i wykorzystać kilkadziesiąt modeli morskich zwierząt, wykonanych w skali 1:1. Włożenie głowy w szeroko rozwartą, najeżoną zębiskami paszczę rekina to może i nieco oklepany, za to sprawdzony pomysł. A poza tym na gości czeka jeszcze wiele różnych rozrywek, od dziecięcego placu zabaw, przez “spacer po dnie oceanu”, aż po letnie koncerty z dominującą w repertuarze muzyką disco-polo. Akuratnie do jakiegoś “selfie”.

Jak zostało unaocznione, Władysławowo aż skrzy się od miejsc i okazji idealnych do tego, by zrobić jakieś efektowne / piękne / śmieszne / rodzinne zdjęcie. Do prywatnego albumu, albo do wrzucenia na facebooka bądź inny portal społecznościowy. To jak, sprzęt fotograficzny sprawdzony i spakowany?

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij